Blog powstał z połączenia dwóch pasji - czytania książek i pieczenia słodkości.Znajdziecie tu zarówno recenzje czytanych przeze mnie książek, jak i przepisy na pyszne ciasta. Jako że lubię tworzyć, zwykłam mówić na swe dzieła "Tfu!rczość". Mam nadzieję, że spędzicie tu przyjemnie czas. Rozgośćcie się :)

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Blog powstał z połączenia dwóch pasji - czytania książek i pieczenia słodkości.Znajdziecie tu zarówno recenzje czytanych przeze mnie książek, jak i przepisy na pyszne ciasta. Jako że lubię tworzyć, zwykłam mówić na swe dzieła "Tfu!rczość". Mam nadzieję, że spędzicie tu przyjemnie czas. Rozgośćcie się :)

Znajdź na blogu

Popularne posty

Configure
- Back To Orginal +

sobota, 19 września 2015

Nowi lokatorzy

Jak zdążyłam wspomnieć, wrzesień jest miesiącem, w którym przyszłam na świat. W związku z powyższym jest to dzień, kiedy z radością przyjmuję prezenty. Tzn, z radością przyjmuję je zawsze, niemniej tylko w tym dniu ich ilość jest tak znaczna. Jestem mało skomplikowana jeżeli chodzi o prezenty, cieszy mnie dosłownie wszystko, najważniejsze jest zawsze że ktoś robi coś z myślą o mnie, to wystarczy. Oczywistym jest jednak, że najbliżsi dosłownie zasypują mnie tego dnia książkami. Zazwyczaj są to tytuły, które chciałam przeczytać od dawna, a z jakichś przyczyn jeszcze do mnie nie trafiły. I tak, bez pudła, jak co roku, moja biblioteczka powiększyła się we wrześniu o nowe, intrygujące tytuły i aż przebieram nogami z radości, że za chwilę pogrążę się w świecie z tych lektur! Stosik niemały, a że tytuły smakowite, liczę, że ogarnę tę małą kolekcję w ciągu miesiąca.



"Pielgrzym" to pozycja, o której wiele dobrego słyszała z ust moich czytających i zaczytujących się znajomych. Połączenie kryminału z thrillerem i powieścią szpiegowską. Nie mogłam przejść obojętnie obok tak pozytywnie odbieranego dzieła brytyjskiego scenarzysty filmowego. Powieść liczy ponad 700 stron, zatem moja torebka chyba już całkiem się zbuntuje i odmówi współpracy, ale czego się nie robi dla dobrych wrażeń i smacznej lektury? W każdym razie, ostrzę sobie już zęby na tę pozycję, a nadchodzące długie wieczory będą na tę czytelniczą okazję idealne :)





Pierwsze moje spotkanie z autorem i już żałuję że tak późne. Pozycja okrzyknięta mianem "horroru ostatecznego", pełna brutalności, krwi, scen obrzydliwych i wynaturzeń. Przyznam, że sięgam po nią z polecenia pewnej książkowej vlogerki, która zachwalając książkę, narobiła mi apetytu. W książkach tego typu, wciąż poszukuję czegoś więcej, mocniej, bardziej mrocznie, zatem mam nadzieję, że tutaj to znajdę.




Kolejne pierwsze spotkanie z autorem, tym razem polskim. Równie znany, reklamowany i budzący zachwyt wśród czytelników Zygmunt Miłoszewski, którego książki doczekały się już ekranizacji. Tutaj widzicie kieszonkowe wydanie "Domofonu". Opis znajdujący się na tyle książki jest więcej niż zachwycający, może nawet polskie imiona w lekturze mnie nie zniechęcą. Do tej pory miałam jakąś dziwną blokadę odnośnie polskich pozycji, nie wiem z czego wynikała i mam szczerą nadzieję, że ta książka ją przełamie.






Harlan Coben. Znany. Lubiany. Ceniony. I absolutnie mi nieznany. Pora to zmienić. Na pierwszy ogień "Bez skrupułów".






I moja prywatna wisienka na torcie. W osobnym poście nie omieszkam opisać mojej obsesji dotyczącej największego psychopaty Hannibala Lectera, jego sprytu, inteligencji, nieprzeciętnego węchu i niebanalnej elegancji. Znając wszystkie części ekranizacji i będąc totalną fanką serialu, wstyd się przyznać, że nie czytałam wszystkich książek, od których przecież to wszystko się zaczęło. Czas to nadrobić!



    I tak to moi drodzy wygląda. Sześć bardzo obiecujących pozycji, kontra mój duży apetyt na każdą z nich. Rozpoczynam zatem jesień w dobrym towarzystwie, a wrażeniami z lektur nie omieszkam się z Wami podzielić.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz