Blog powstał z połączenia dwóch pasji - czytania książek i pieczenia słodkości.Znajdziecie tu zarówno recenzje czytanych przeze mnie książek, jak i przepisy na pyszne ciasta. Jako że lubię tworzyć, zwykłam mówić na swe dzieła "Tfu!rczość". Mam nadzieję, że spędzicie tu przyjemnie czas. Rozgośćcie się :)

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Blog powstał z połączenia dwóch pasji - czytania książek i pieczenia słodkości.Znajdziecie tu zarówno recenzje czytanych przeze mnie książek, jak i przepisy na pyszne ciasta. Jako że lubię tworzyć, zwykłam mówić na swe dzieła "Tfu!rczość". Mam nadzieję, że spędzicie tu przyjemnie czas. Rozgośćcie się :)

Znajdź na blogu

Popularne posty

Configure
- Back To Orginal +

niedziela, 6 września 2015

Krótko... Krótko.

Bardzo pochmurny dzień nas dziś przywitał. Zimno też jakoś. Zamiast wody i chłodnych napojów, dziś pierwszeństwo ma herbata. Na szczęście z ulgą odnotowałam, że zapas mojej ulubionej na zimę, rozgrzewającej mieszanki, tylko czeka na zagotowanie wody. Zimy co prawda jeszcze nie mamy, ale chłodem wieje dziś iście jesiennie. Wyznam Wam, że ja się w tym roku tym ciepłem nie nacieszyłam jeszcze, zatem mam nadzieję, że prognozy pogody się sprawdzą i druga połowa września będzie rzeczywiście ciepła :)

 Dziś książkowo. Standardowo nie byłabym sobą, gdybym podczas wakacji nie przegryzła jakiegoś kryminału. Chociaż.... mimo, że pisarz kryminalny, to jednak chyba niekoniecznie trafione jest klasyfikowanie tej pozycji w ten sposób. Bo nie mamy tu zbrodni jako takiej... nie mamy dochodzenia, nie mamy tych wszystkich składowych kryminału. Co zatem mamy?

Ano mamy Olava, który jest mordercą na zlecenie pewnego gangstera. Swoją robotę wykonuje starannie i sumiennie. Pewnego dnia szef zleca naszemu bohaterowi zabicie swej żony. Wszystko byłoby proste, gdyby nie fakt, że Olav... zakochuje się w swej ofierze i nie jest w stanie wykonać zlecenia. Zamiast żony gangstera, eliminuje inną osobę, co ściąga na niego lawinę konsekwencji.

I to wszystko co można napisać o tej pozycji, by się zanadto nie wygadać, bowiem książka ta liczy sobie zaledwie 163 strony. Jeżeli miałabym być okrutnie szczera, to tę.. nowelkę ratuje jedynie nazwisko pisarza, który przyzwyczaił nas do dobrej, mrocznej literatury skandynawskiej. Tymczasem autor serwuje nam coś, co wygląda trochę tak, jakby odgrzebał zapisane pożółkłe kartki z dna szuflady, co pamiętają czasy jego nastoletniego życia. Fabuła jest dość... drewniana, zwrotów akcji nie ma wcale, mamy co prawda wątek miłosny, ale dość "ociosany", to co ma w książce klimat, to okładka...
 Co zabawniejsze, drugi tom tego cyklu jest już w przygotowaniu.
 Jakby to napisać, żeby Was nie zrazić do autora...
Całą serię z Harrym Hole polecam Wam naprawdę gorąco. Czytajcie w ciemno, bo zabawa przednia.
Ale ta mała, niepozorna książeczka, którą widzicie na zdjęciu? Zakwalifikowałabym ją jako literaturę "na tron". Moje rozczarowanie roku...

Pozycja bardzo słaba : 3 na 10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz