Zmiany, zmiany, cudowne zmiany!
Wreszcie, po dniach niezadowolenia z wyglądu bloga, mogę z dumą powiedzieć, że jest... piękny! Dokładnie taki, jaki być miał! Jestem przeszczęśliwa! Nie wydarzyłoby się to gdyby nie pomoc specjalisty, którego znajdziecie tu:
http://szmigieldesign.pl/
Jestem mu bardzo wdzięczna, z czystym sumieniem polecam!
Zmiany nastąpiły też w mojej biblioteczce, zbiory się powiększyły. Nie byłabym sobą, gdybym co miesiąc nie przytuliła kilku nowych pozycji. A jak każda kobieta, czasem skuszona zostaję jedynie przez okładkę, chociaż po paru przykrych rozczarowaniach staram się unikać zakupów poprzez takie kategorie. A jednak.. czasem nie wychodzi..
I tak, moje pierwsze spotkanie z Deanem Koontzem odbędzie się w oparciu o okładkę właśnie. Dużo dobrego słyszałam o tym pisarzu, wiele jego pozycji znajduje się na rynku, są to klimaty, w których całkiem dobrze się czuję, także zobaczymy, czy będę zadowolona.
Z opisu pozycja wydaje się ciekawa, a dodatkową zachętą była.. cena!
15 zł w sklepie z tanią książką, było argumentem, który ostatecznie mnie przekonał.
Poza tym... ta okładka, jest po prostu piękna!
Kolejną pozycją, którą udało mi się nabyć praktycznie za bezcen, to "Córki Marionetek". Thriller, szeroko zapowiadany, szeroko reklamowany. W dodatku pióra szwedzkiej pisarki. A Szwecja przyzwyczaiła nas do dobrego gatunku kryminałów i thrillerów właśnie, dlatego wiążę z tą pozycją spore nadzieje na dobrze spędzony czas. Co prawda, w ostatecznym rozrachunku, pozycja nie została zbyt dobrze oceniona przez czytelników, a zdania są mocno podzielone, postanowiłam sprawdzić, jaki będzie mój odbiór tej lektury. Poważnie myślę, ażeby zabrać ją na tegoroczne wakacje. Książka nie znajduje się póki co na szczycie mojej listy "do przeczytania", ale z pewnością po nią sięgnę w bliskiej przyszłości.
Dodam, że książkę kupiłam w Biedronce, za 24zł. Zachęcające, nieprawdaż? :)
Nie mogło zabraknąć także nowości wydawniczych, a w nich najnowszej powieści Stephena Kinga, która jest kontynuacją "Pana Mercedesa". Książka ma.. więcej niż dużo nieprzychylnych recenzji, od dawna już słychać głosy, że King się skończył, że publikuje już wyłącznie dla pieniędzy, że nie warto...
Ale ja jestem osobą mocno lojalną i bez względu na to, jak niezadowalająco będzie pisał King, nadal pełna nadziei na jego dobrą formę, będę sięgała po jego pozycje.
"Znalezione nie kradzione" urzeka mnie okładką, to pierwszy plus. Dodatkowo, nie nastawiam się na to, że będzie to kawał dobrej literatury, potraktuję chwile spędzone z książką jako rozrywkę. Po prostu.
King nie młodnieje, nie stawiajmy mu zatem już zbyt wysoko poprzeczki, jego formę przejmuje Joe Hill :)
Chcąc przypomnieć sobie małomiasteczkowy klimat, w którym dochodzi do wielu zbrodni, sięgnęłam w tym miesiącu po ostatnią powieść Camili Lackbert, by przygotować się na zupełną nowość w jej wydaniu, czyli "Pogromcę lwów".
"Fabrykantkę Aniołków" kończę w szybkim tempie, aby niezwłocznie zabrać się za jeszcze ciepłą premierę :)
I tak przedstawiają się moje nowe zdobycze, z którymi zmierzę się w nadchodzących dniach i tygodniach. Możecie liczyć na recenzje niektórych z nich, niemniej proszę o cierpliwość, moja etatowa praca układa mi się ostatnio bardzo niekorzystnie i jedyny czas na czytanie pozostaje podczas podróży autobusami.
Dodatkowo zachęcam do wzięcia udziału w trwającym od dwóch dni Bookathonie, organizowanym przez trzy blogerki. Ciekawy pomysł, by zmierzyć się z literaturą poprzez zabawę i wsparcie innych ludzi. Dodatkową atrakcją jest możliwość wygrania książek, także gorąco zapraszam :)
http://bookathon.pl/
Nie zgodzę się co do Twojej ślepego oddania Kingowi. Jego pierwsze książki, które przeszły do kanonu powieści grozy, były pisane niemalże latami, co wychodziło im na dobre. Teraz King pisze książki w ekspresowym tempie co niestety odbija się na jakości. Być może się wypalił a być może chodzi już jedynie o kasę. Moim zdaniem albo powinien przystopować i napisać coś raz a dobrze albo w ogóle zejść ze sceny zachowując swoją pozycję króla.
OdpowiedzUsuńCzytelnik ma prawo oczekiwać od swojego ulubionego autora tego, że jego książki będą trzymały określony poziom.
Pozdrawiam!
Moje oddanie Kingowi nie jest ślepe, czytam go z sentymentu. Uważam że właśnie lata, w których jego twórczość była taka dobra, ugruntowały go na pozycji króla i teraz będąc w jesieni życia, może sobie pozwolić na pisanie dla czystego zarobku. Bo kto chce, będzie go czytał, a kto uważa że się skończył - nie. Moje wpisy nie są zdominowane przez Kinga, dlatego ufam, że znajdziesz tu coś dla siebie :)
OdpowiedzUsuń