Dziś trochę o przemocy.
Przemocy, która nie zostawia śladów w postaci siniaków. Przemocy, której nie widać. Przemocy, która paradoksalnie sieje największe spustoszenie w człowieku i która kształtuje go na przyszłość.
Przemoc psychiczna.
Niewidzialna.
Trudna do udowodnienia.
Nie pozostawiająca widocznych blizn.
Najgroźniejsza...
Majka dostała się właśnie na studia w Krakowie. Jako, że nie udaje się jej dostać pokoju w akademiku, jej brat dzwoni do znajomego, który na co dzień mieszka w tym mieście z prośbą o pomoc. Kolega pomaga, a Majka spotyka się z nim na kawie. I tak poznaje Edwarda..
Edward adoruje Majkę, nie odstępuje jej na krok, pomaga jej absolutnie we wszystkim. Nie mija wiele czasu i dziewczyna zachodzi w ciążę. Ukochany staje na wysokości zadania i natychmiast się jej oświadcza. Biorą cichy, szybki ślub cywilny.
Dostają mieszkanie, którego powierzchnia to osiemnaście metrów kwadratowych, bez dostępu do bieżącej wody. Tam też przychodzi na świat ich pierwsze dziecko - Kasia.
Zaczyna się niewinnie. Od upomnień że się leni w ciąży, gdy on pastuje podłogę, że jest głupia bo nie zna się na polityce i narobiła mu wstydu przy kolegach. Później Edward uderza Majkę w twarz. Bez powodu, coś nie poszło mu w pracy. Potem kolejny raz za, w jego mniemaniu, niegrzeczną odzywkę żony. Każde marzenie Majki jest wyśmiewane, kpiny z jej inteligencji są na porządku dziennym. Wyzwiska są codziennością. Edward wlewa w Majkę ogromną ilość jadu, nienawiści, braku szacunku, pogardy. Majka się boi. Boi się tak bardzo, że nie myśli o rozwodzie. Oprócz bestialskiego traktowania i znęcania się psychicznego, Edward zdradza Majkę i niespecjalnie się z tym ukrywa.
Za sprawą pracy męża, cała rodzina przeprowadza się do Kielc - rodzinnego miasta młodej matki.
Rodzina ponownie się powiększa, tym razem na świat przychodzi syn, Witold. Majka pracuje jako nauczycielka geografii w miejscowej szkole. Jej życie jednak to gehenna, mąż nie daje jej bowiem pieniędzy na utrzymanie dwójki dzieci, o wszystko musi troszczyć się sama.
Edward na zewnątrz, w oczach wszystkich jest mężem idealnym. W towarzystwie adoruje żonę, dba o nią, przymila się jej. Okazuje nieprawdopodobną troskę i pozoruje miłość. Dlatego jego przemoc jest tym okrutniejsza, bo trudno uwierzyć, aby taki ideał był tak naprawdę potworem.
Książka jest ciężka, zdominowana przez przemoc, jaką potrafi zgotować człowiek drugiej osobie. Bat, jaki ukręcił na Majkę Edward, to bat z przekleństw stosowanych w każdym momencie jej życia. Wszystko co najgorsze w ludzkiej naturze, znajduje zastosowanie w małżeństwie tych dwojga.
Majka jednak, jak każda kobieta, każda matka, ma w sobie siłę, która nie dość, że pozwala jej trwać, to pozwala jej także wyrwać się spod kieratu przemocy. Mimo zdemolowanej psychiki, znajduje w sobie dość odwagi, by walczyć o siebie wbrew wszystkiemu i wszystkim.
Jak potoczą się losy Majki i jej dzieci?
Czy uda się jej na dobre wyrwać ze szponów męża tyrana? Czy Edward może jednak się opamięta i zrozumie, że postępował źle? Jak decyzje Majki wpłyną na losy jej dzieci?
Czy można wiecznie żyć w strachu?
Książka w mojej ocenie porusza temat ważny i nieco bagatelizowany przez ludzi. Przemoc psychiczna dewastuje drugiego człowieka doszczętnie i rzuca się głębokim cieniem na jego późniejsze życie. Powstałe na jej skutek rany nigdy się nie zabliźniają, dotkliwie przypominając o traumie.
To nie jest literatura dla każdego. Nie każdy bowiem jest w stanie zrozumieć istotę tego typu bestialstwa. W książce nie ma krwi, aktów przemocy fizycznej, która zdarza się w kryminałach. Niemniej, pozycja w moim odczuciu ciężka i potrzebująca pewnej dozy empatii i wrażliwości.
Mocna.
Dobra.
W mojej ocenie siedem na dziesięć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz